środa, 19 czerwca 2013

1. Witaj w domu .

Więc jest to historia o współczesnym Hogwarcie . :D 
***
Pamiętam ten dzień jakby nie dział się on ponad 4 lata temu .  Ojciec znów wyjechał gdzieś w delegację , a matka poszła do pracy . Ja i mój brat bliźniak , Louis robiliśmy sobie śniadanie ze specjalnych resztek przeznaczonych dla nas.
Nagle do przestronnej kuchni wleciały dwie sowy z listami. Byliśmy w szoku , co prawda czasami widywaliśmy sowy w lasach ale nigdy w dzień i to jeszcze z listem . Pierwsza z sów opuściła list przed Louisem , a druga przede mną . Zauważyłam że koperta nie była ze zwykłego papieru , tylko z pergaminu. Podniosłam ją i zauważyłam wykaligrafowany czarnym atramentem napis :
Thernessy Colobe
Dartford
Kingsley Ave 4
Coraz bardziej zdziwiona otworzyłam kopertę i wyciągnęłam pierwszą kartkę .Przeczytałam ją i od razu spojrzałam na Lui , który zrobił to samo .
Szanowna Pani Colobe,
Mamy przyjemność poinformowania Pana, że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca.
Z wyrazami szacunku,

Denis McGonagal , zastępca dyrektora.

 

- Lu , jesteśmy czarodziejami ? – spytałam drżącym głosem .

- To to nie jest twój żart ?

- Ani twój ?

- I co to znaczy , że oczekują naszej sowy ?- spytaliśmy tym samym głosem.

W tej chwili rozległo się pukanie do drzwi . Lui podszedł i otworzył . Przez próg przeszła kobieta w średnim wieku ubrana w czarną ołówkową spódnicę tuż nad kolana i białą bluzkę , na to miała zarzuconą dziwną, długą szatę w pięknym odcieniu granatu. Czarne włosy miała związane w koński ogon lekko zarzucony na ramiona .

-Witam , jak rozumiem rodzeństwo Colobe , jestem Denis McGonagal zastępca dyrektora w Hogwarcie . – powiedziała głosem miękkim jak bawełna . – Przyszłam aby wyjaśnić wam waszą sytuację , ponieważ wasi rodzice są niemagiczni  lub jak my ich nazywamy , mugole .  

- Niech pani wejdzie dalej . – powiedziałam i wskazałam ręką salon . – Więc to nie żart ?

-Nie , to absolutnie nie jest żart . Tak trzeba wam to wszystko wytłumaczyć …

I właśnie tak się dowiedziałam, że ja i Lui jesteśmy czarodziejami . Rodzice co prawda nie byli zachwyceni ale gdy się dowiedzieli , że będziemy przez 10 miesięcy poza domem i nie muszą zbyt dużo płacić to się zgodzili .

Teraz jadę pociągiem do Hogwartu aby zacząć 5 rok nauczania . W przedziale jest jeszcze mój brat Louis , który od tamtego czasu niewiele się zmienił . Ma takie same włosy w kolorze piasku i wielkie czekoladowe oczy . Jak wtedy jest nieziemsko opalony i szeroko uśmiechnięty. Tylko że teraz ma bardziej imponującą postawę oraz więcej mięśni i nie chodzi o to, że jest napakowany , bo nie jest , tylko że gra w quidditcha i powiedział że musi mnie chronić . Właśnie on siedzi teraz naprzeciwko mnie i śmieje się z żartu Lucasa , mojego przyjaciela , zresztą jednego .

 Jest takim jedynym najlepszym . Ma dość ekscentryczny typ urody . Jest chudy , ale ma typowo męską , umięśnioną figurę .  Jego skóra jest zazwyczaj blada , choć jak się opali to ma idealnie brązowy kolor . Ma pociągłą , arystokratyczną twarz o ostrym podbródku oraz wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych , które zresztą uroczo się rumienią . Jego oczy mają odcień głębokiej czerni prawie takiej samej jak jego wiecznie rozczochrane włosy . Teraz ma tak uroczo zarumienione policzki i odsłaniający białe zęby uśmiech . Jak zawsze siedzi obok mnie .

Dalej siedzi jeden z moich kumpli Matt , który bardziej by się nadawał na brata bliźniaka mojego brata . A właśnie obok Lui siedzi jego dziewczyna , piękna Kathy . Jak zawsze jest idealnie ubrana , umalowana i uczesana . Ma na sobie okropnie słodką różową, koronkową sukienkę oraz świetnie pasujące do niej białe szpilki. Jej twarz jest idealnie gładka , pewnie dzięki doskonale dopasowanemu podkładowi , na powiekach ma różowe cienie z drobinkami brokatu , a jej niebieskie oczy otoczone są długimi wytuszowanymi rzęsami . Usta które teraz układają się w pełen rozbawienia uśmiech , zapewne były przeciągnięte jasno różową szminką i bezbarwnym błyszczykiem . A jej piękne blond włosy są ułożone w fale . Tuż obok niej , jakżeby inaczej siedzą jej dwie najlepsze psiapsióły .Olivia i Nicole , dwie dziewczyny o bardzo jasnej czuprynie i chyba takim samym mózgu . Chociaż są bardzo wredne .

- No i hahahah…on wtedy mówi , ale to przecież były moje hahaha….spodnie …- wykrztusił Luc  lecz w tym momencie drzwi do przedziału otworzyły się i wszedł przez nie Dominic. Choć był gejem nie można było tego tak od razu zobaczyć . Wyglądał dość zwyczajnie , miał kasztanowe włosy w stylu emo i  piękne błękitne oczy . Lecz jeżeli się bliżej przyjrzeć można stwierdzić, że jego twarz nie ma ani jednej skazy , a paznokcie się błyszczą . Brwi są idealnie wyregulowane, a usta mają zbyt wspaniały kolor by mógłby on być prawdziwym . Przywitał się ze mną buziakiem w policzek a z resztą naszej paczki [czyt. Lucasem , Mattem i Louisem ] piątką .

- Z czego się tak śmiejecie ? – spytał i opadł na miejsce obok Matta .

- A Lucas opowiadał nam jak to poszedł do galerii handlowej . – powiedział Lui i objął ramieniem Kathy .

- O , to coś nowego . – Dominic otworzył z cichym sykiem puszkę coca-coli i wziął łyk. – Chce ktoś ?

-Dawaj ! – powiedziałam i chwyciłam puszkę . Olivia i Nicola jakby się obudziły , popatrzyły na moje paznokcie i cicho westchnęły , przystawiam puszkę do ust bez uprzedniego „zdezynfekowania” kolejne westchnienie , biorę łyk a mocno gazowany napój cieknie mi po brodzie , znowu słychać w tle zwyczajnych rozmów podwójne westchnienie .

Wiem o co im chodzi , nie jestem jak one . Nie jestem w ogóle jak inne dziewczyny . Na przykład teraz . Ubrana jestem w wytarte dżinsy , trochę za dużą koszulę z napisem „ Keep Calm and Rock On” w białym kolorze . Włosy mam związane w koński ogon , a oczy mam podkreślone czarną kredką i mocno pomalowane rzęsy . To jest jedyny makijaż jaki chcę robić .

-Dzięki Dominic .- mówię i oddaję mu puszkę . – Jak tam wakacje?

- A wiesz jak zawsz…- zaczął ale nie dokończył .

- No wiesz , rodzice powiedzieli że kupią mi nowy samochód no i kupili i razem z Olivią jeździłyśmy nad morze no i tam było tak fajnie… - Nicola gadała sobie w najlepsze a Olivia jej przytakiwała a czasami nawet wtrącała swoje uwagi . Razem z Luciem , Mattem i Domem wymieniliśmy spojrzenia , ale powstrzymaliśmy komentarze . Mój brat był zbytnio wpatrzony w Kathy aby coś zauważyć . Może i byłam zazdrosna , ale odkąd spotyka się z nią całkowicie się zmienił .

Wesołe trajkotanie przerwał dzwonek który rozległ się w całym pociągu , znak że czas zacząć się przebierać .

-Ojej , dobrze my musimy iść się przebrać . – powiedziała Kathy i popatrzyła na mnie – Idziesz Thernessy ?

-A po co ?- zdziwiłam się . Przecież przebrać się mogę nawet tutaj .

- No przecież nie będziesz się przebierać wśród chłopaków . – zaśmiała się ale ja spojrzałam na nią jak na kosmitkę .

- A dlaczego ?

- Och , Thernessy , przecież to chłopcy . Dziewczęta wśród chłopców się nie przebierają . – tłumaczyła mi cierpliwie . Zaśmiałam się .

- Idź Kathy , ja nie mam z tym problemu . –powiedziałam.

- No dobrze , ale pamiętaj Thernessy , damy tak nie robią . – mówi i wychodzi za swoimi przyjaciółkami.

- Damy tak nie robią – przekrzywiłam głowę i spojrzałam na chłopaków . – Wam chyba to nie przeszkadza że się przebiorę tutaj?

-Nie , oczywiście że nie Tris . – mówi Lucas i też przekrzywia głowę . – Chyba że tobie przeszkadza to że my się będziemy się tutaj przebierać .

-Hahaha… jejku oczywiście że nie . – mówię ściągając kufer z półki i wyciągam stamtąd  białą bluzkę i szatę Hogwartu .

- No to jak spędziliście wakacje? – pytam ściągając T-shirt .

- No ja byłem jak zawsze w Hiszpanii , wiesz u dziadków . – wiem że to Matt pomimo kawałku materiału na twarzy . – I jak zawsze było nudno . Chociaż nauczyłem się nowego triku na desce . – Dersine  surfuje .

- No a mój ojciec wysłał mnie na obóz . Wiesz taki że tydzień w lesie , jedzenie pieczonych szczurów i łowienie ryb z rzeki . Szkoła przetrwania . Mówi że chce  mi wybić to wszystko z głowy . Jak wróciłem to podrzucał po całym domu Playboya .

- A ja byłem nad rzeką i nudziłem się . – jak Lucas mówi to kończę właśnie zapinać guziki bluzki , zostawiając dwa niezapięte i zarzucam luźno krawat w barwach Gryffindoru . Na to wszystko daję szatę .

- No a ja byłam w domu . – mówię i siadam . Ze swojej czarnej, skórzanej torby wyciągam tablet i odłączam go . Później zajmę się zaklęciem na urządzenia elektroniczne . Chłopacy zaczynają się przebierać, a ja poprawiam kucyk . Po chwili pociąg zaczyna zwalniać i zatrzymuje się . Słychać młody głos nowego gajowego który zastąpił Hagrida.

Wychodzę i patrzę na lekko wystające wieżyczki Hogwartu i mówię cicho do siebie .

-Witaj w domu Tris .


Po chwili Luc ściska moje ramię i kiwa głową .  

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Ode mnie .

Tak , więc , dla braku czytelników piszę , że zmieniam charakter tego bloga , ponieważ , miałabym już zaśmiecone wszędzie gdybym chciała zakładać nowego , to pomyślałam , że ten się nada .
Cóż , co to będzie jeszcze sama nie wiem , wiem tylko , że jak tylko coś wypocę to tutaj to wrzucę . :D

czwartek, 28 marca 2013

włam!

No Witam. 
Kolejny dzień otwieram oczy i myślę sobie, że mój świat to paranoja. Ubieram się, zjadam śniadanie , myje się , zawiązuje buty .... STOP ... Ja nie wiąże butów! No nie ważne. Wychodzę z domu i znów idę tą samą drogą do szkoły , kolejny metr. W słuchawkach leci znów ta sama piosenka co codziennie. Wchodzę do szkoły, zauważam znajomych. Witam się z nimi. Na twarzy pojawia się uśmiech. Kolejne lekcje, kolejna jedynka, kolejna uwaga i tak w kółko. Monotonia nas dobija. 

Jakie to urocze*-* 

Nie zanudzam wam! Opinie , hejty i takie tam skierowane ------> http://ask.fm/WikiiWikiii

Igrzyska Śmierci

Pierwsze wrażenie gdy usłyszałam wgl. po raz pierwszy ten tytuł :
" Co kurwa ?!"
Ta... dość mocna reakcja. :D
Ta książka leżała u mnie na biurku i nie dawała mi spokoju przez dwa dni . Chciałam ją przeczytać ale najpierw tą musiałam skończyć , albo przez przypadek odtworzyła mi się jakaś inna i zaciekawiła . Ciągle mi coś przeszkadzała otworzyć światowy bestseller.
Pewnego południa po prostu wziełam ją i zaczęłam czytać . Nie myślałam o tym , że na następny dzień idę do szkoły , czytałam . Zdarzyło się to w niedziele . Miałam nieodrobione lekcję, od rana bolało mnie gardło oraz głowa . Nie zwarzałam na to. Czytałam z zapartym tchem to jak Katniss zgłasza się za siostrę , ćwiczy , a później walczy o życie na arenie . O tym jak ciężkie jest życie w różnych Dystryktach . O tym jak bohaterka śpiewała małej , umierającej Rou .
To jest niesamowita książka pod wieloma aspektami. Ma wiele wątków. Miłosny na który często zwracam uwagę w książkach , był chociaż nie był jakoś tam bardzo rozwinięty. Był też wątek tragiczny. Przygodowy to wątek przewodni , ciągle coś się działo , ciągle .
Ta książka nie opowiada o nastolatce idealnej , którą otacza wszystko co idealne, nierealne . Ta książka przedstawia prawdziwe życie . Pokazuje bardzo dobrze jak telewizja nami manipuluje. Jak niektórzy są egoistyczni. Jak władze sa bezwzględne i oporne. Opowiada po części o naszym życiu , o tym jakie będzie jeżeli ciągle będziemy wykorzystywac innych do naszej rozrywki . Jeżeli będziemy bawić się ich kosztem , bawić ich cierpieniem .

Według mnie to dzieło jest genialne i warte przeczytania . :p
Polecam . :D