Więc jest to historia o współczesnym Hogwarcie . :D
***
Pamiętam
ten dzień jakby nie dział się on ponad 4 lata temu . Ojciec znów wyjechał gdzieś w delegację , a
matka poszła do pracy . Ja i mój brat bliźniak , Louis robiliśmy sobie
śniadanie ze specjalnych resztek przeznaczonych dla nas.
Nagle do
przestronnej kuchni wleciały dwie sowy z listami. Byliśmy w szoku , co prawda
czasami widywaliśmy sowy w lasach ale nigdy w dzień i to jeszcze z listem .
Pierwsza z sów opuściła list przed Louisem , a druga przede mną . Zauważyłam że
koperta nie była ze zwykłego papieru , tylko z pergaminu. Podniosłam ją i
zauważyłam wykaligrafowany czarnym atramentem napis :
Thernessy Colobe
Dartford
Kingsley Ave 4
Coraz
bardziej zdziwiona otworzyłam kopertę i wyciągnęłam pierwszą kartkę
.Przeczytałam ją i od razu spojrzałam na Lui , który zrobił to samo .
Szanowna Pani Colobe,
Mamy przyjemność poinformowania
Pana, że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się 1
września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca.
Z wyrazami szacunku,
Denis McGonagal , zastępca dyrektora.
- Lu ,
jesteśmy czarodziejami ? – spytałam drżącym głosem .
- To to
nie jest twój żart ?
- Ani
twój ?
- I co to
znaczy , że oczekują naszej sowy ?- spytaliśmy tym samym głosem.
W tej
chwili rozległo się pukanie do drzwi . Lui podszedł i otworzył . Przez próg
przeszła kobieta w średnim wieku ubrana w czarną ołówkową spódnicę tuż nad
kolana i białą bluzkę , na to miała zarzuconą dziwną, długą szatę w pięknym
odcieniu granatu. Czarne włosy miała związane w koński ogon lekko zarzucony na
ramiona .
-Witam ,
jak rozumiem rodzeństwo Colobe , jestem Denis McGonagal zastępca dyrektora w Hogwarcie
. – powiedziała głosem miękkim jak bawełna . – Przyszłam aby wyjaśnić wam waszą
sytuację , ponieważ wasi rodzice są niemagiczni
lub jak my ich nazywamy , mugole .
- Niech
pani wejdzie dalej . – powiedziałam i wskazałam ręką salon . – Więc to nie żart
?
-Nie , to
absolutnie nie jest żart . Tak trzeba wam to wszystko wytłumaczyć …
I właśnie
tak się dowiedziałam, że ja i Lui jesteśmy czarodziejami . Rodzice co prawda
nie byli zachwyceni ale gdy się dowiedzieli , że będziemy przez 10 miesięcy
poza domem i nie muszą zbyt dużo płacić to się zgodzili .
Teraz
jadę pociągiem do Hogwartu aby zacząć 5 rok nauczania . W przedziale jest
jeszcze mój brat Louis , który od tamtego czasu niewiele się zmienił . Ma takie
same włosy w kolorze piasku i wielkie czekoladowe oczy . Jak wtedy jest
nieziemsko opalony i szeroko uśmiechnięty. Tylko że teraz ma bardziej
imponującą postawę oraz więcej mięśni i nie chodzi o to, że jest napakowany ,
bo nie jest , tylko że gra w quidditcha i powiedział że musi mnie chronić .
Właśnie on siedzi teraz naprzeciwko mnie i śmieje się z żartu Lucasa , mojego
przyjaciela , zresztą jednego .
Jest takim jedynym najlepszym . Ma dość
ekscentryczny typ urody . Jest chudy , ale ma typowo męską , umięśnioną figurę
. Jego skóra jest zazwyczaj blada , choć
jak się opali to ma idealnie brązowy kolor . Ma pociągłą , arystokratyczną
twarz o ostrym podbródku oraz wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych ,
które zresztą uroczo się rumienią . Jego oczy mają odcień głębokiej czerni
prawie takiej samej jak jego wiecznie rozczochrane włosy . Teraz ma tak uroczo
zarumienione policzki i odsłaniający białe zęby uśmiech . Jak zawsze siedzi
obok mnie .
Dalej
siedzi jeden z moich kumpli Matt , który bardziej by się nadawał na brata
bliźniaka mojego brata . A właśnie obok Lui siedzi jego dziewczyna , piękna
Kathy . Jak zawsze jest idealnie ubrana , umalowana i uczesana . Ma na sobie
okropnie słodką różową, koronkową sukienkę oraz świetnie pasujące do niej białe
szpilki. Jej twarz jest idealnie gładka , pewnie dzięki doskonale dopasowanemu
podkładowi , na powiekach ma różowe cienie z drobinkami brokatu , a jej
niebieskie oczy otoczone są długimi wytuszowanymi rzęsami . Usta które teraz
układają się w pełen rozbawienia uśmiech , zapewne były przeciągnięte jasno
różową szminką i bezbarwnym błyszczykiem . A jej piękne blond włosy są ułożone
w fale . Tuż obok niej , jakżeby inaczej siedzą jej dwie najlepsze psiapsióły .Olivia
i Nicole , dwie dziewczyny o bardzo jasnej czuprynie i chyba takim samym mózgu
. Chociaż są bardzo wredne .
- No i
hahahah…on wtedy mówi , ale to przecież były moje hahaha….spodnie …- wykrztusił
Luc lecz w tym momencie drzwi do
przedziału otworzyły się i wszedł przez nie Dominic. Choć był gejem nie można
było tego tak od razu zobaczyć . Wyglądał dość zwyczajnie , miał kasztanowe
włosy w stylu emo i piękne błękitne oczy
. Lecz jeżeli się bliżej przyjrzeć można stwierdzić, że jego twarz nie ma ani
jednej skazy , a paznokcie się błyszczą . Brwi są idealnie wyregulowane, a usta
mają zbyt wspaniały kolor by mógłby on być prawdziwym . Przywitał się ze mną
buziakiem w policzek a z resztą naszej paczki [czyt. Lucasem , Mattem i Louisem
] piątką .
- Z czego
się tak śmiejecie ? – spytał i opadł na miejsce obok Matta .
- A Lucas
opowiadał nam jak to poszedł do galerii handlowej . – powiedział Lui i objął
ramieniem Kathy .
- O , to
coś nowego . – Dominic otworzył z cichym sykiem puszkę coca-coli i wziął łyk. –
Chce ktoś ?
-Dawaj ! –
powiedziałam i chwyciłam puszkę . Olivia i Nicola jakby się obudziły ,
popatrzyły na moje paznokcie i cicho westchnęły , przystawiam puszkę do ust bez
uprzedniego „zdezynfekowania” kolejne westchnienie , biorę łyk a mocno gazowany
napój cieknie mi po brodzie , znowu słychać w tle zwyczajnych rozmów podwójne
westchnienie .
Wiem o co
im chodzi , nie jestem jak one . Nie jestem w ogóle jak inne dziewczyny . Na
przykład teraz . Ubrana jestem w wytarte dżinsy , trochę za dużą koszulę z napisem
„ Keep Calm and Rock On” w białym kolorze . Włosy mam związane w koński ogon ,
a oczy mam podkreślone czarną kredką i mocno pomalowane rzęsy . To jest jedyny
makijaż jaki chcę robić .
-Dzięki
Dominic .- mówię i oddaję mu puszkę . – Jak tam wakacje?
- A wiesz
jak zawsz…- zaczął ale nie dokończył .
- No
wiesz , rodzice powiedzieli że kupią mi nowy samochód no i kupili i razem z
Olivią jeździłyśmy nad morze no i tam było tak fajnie… - Nicola gadała sobie w najlepsze
a Olivia jej przytakiwała a czasami nawet wtrącała swoje uwagi . Razem z Luciem
, Mattem i Domem wymieniliśmy spojrzenia , ale powstrzymaliśmy komentarze . Mój
brat był zbytnio wpatrzony w Kathy aby coś zauważyć . Może i byłam zazdrosna ,
ale odkąd spotyka się z nią całkowicie się zmienił .
Wesołe
trajkotanie przerwał dzwonek który rozległ się w całym pociągu , znak że czas
zacząć się przebierać .
-Ojej ,
dobrze my musimy iść się przebrać . – powiedziała Kathy i popatrzyła na mnie –
Idziesz Thernessy ?
-A po co
?- zdziwiłam się . Przecież przebrać się mogę nawet tutaj .
- No
przecież nie będziesz się przebierać wśród chłopaków . – zaśmiała się ale ja
spojrzałam na nią jak na kosmitkę .
- A
dlaczego ?
- Och ,
Thernessy , przecież to chłopcy . Dziewczęta wśród chłopców się nie przebierają
. – tłumaczyła mi cierpliwie . Zaśmiałam się .
- Idź
Kathy , ja nie mam z tym problemu . –powiedziałam.
- No
dobrze , ale pamiętaj Thernessy , damy tak nie robią . – mówi i wychodzi za
swoimi przyjaciółkami.
- Damy
tak nie robią – przekrzywiłam głowę i spojrzałam na chłopaków . – Wam chyba to
nie przeszkadza że się przebiorę tutaj?
-Nie ,
oczywiście że nie Tris . – mówi Lucas i też przekrzywia głowę . – Chyba że
tobie przeszkadza to że my się będziemy się tutaj przebierać .
-Hahaha…
jejku oczywiście że nie . – mówię ściągając kufer z półki i wyciągam stamtąd białą bluzkę i szatę Hogwartu .
- No to
jak spędziliście wakacje? – pytam ściągając T-shirt .
- No ja
byłem jak zawsze w Hiszpanii , wiesz u dziadków . – wiem że to Matt pomimo
kawałku materiału na twarzy . – I jak zawsze było nudno . Chociaż nauczyłem się
nowego triku na desce . – Dersine surfuje
.
- No a
mój ojciec wysłał mnie na obóz . Wiesz taki że tydzień w lesie , jedzenie
pieczonych szczurów i łowienie ryb z rzeki . Szkoła przetrwania . Mówi że
chce mi wybić to wszystko z głowy . Jak
wróciłem to podrzucał po całym domu Playboya .
- A ja
byłem nad rzeką i nudziłem się . – jak Lucas mówi to kończę właśnie zapinać
guziki bluzki , zostawiając dwa niezapięte i zarzucam luźno krawat w barwach
Gryffindoru . Na to wszystko daję szatę .
- No a ja
byłam w domu . – mówię i siadam . Ze swojej czarnej, skórzanej torby wyciągam
tablet i odłączam go . Później zajmę się zaklęciem na urządzenia elektroniczne
. Chłopacy zaczynają się przebierać, a ja poprawiam kucyk . Po chwili pociąg
zaczyna zwalniać i zatrzymuje się . Słychać młody głos nowego gajowego który
zastąpił Hagrida.
Wychodzę
i patrzę na lekko wystające wieżyczki Hogwartu i mówię cicho do siebie .
-Witaj w
domu Tris .
Po chwili
Luc ściska moje ramię i kiwa głową .